w życie trzeba się wgryźć

Temat: Regał na akwaria...

Charon, jak rozwiązałeś sprawę filtracji? W tych małych akwa widzę filtry gąbkowe, natomiast w dużych używasz chyba filtrów zewnętrznych (w górnym chyba zauważyłem wlot filtra kubełkowego (?)). Gdzie trzymasz filtry?

Tak w małych pracują filtry Aquael-a Circulator 350, a w 120-kach tak jak w opisie kubły TetraTec 1200 i TetraTec 700... 700-ke widzisz na zdjęciu, to ta za górnym akwarium, a 1200 filtruje środkowe akwa i stoi sobie na ziemi obok regału (tak zamaskowany kolumnami z kina domowego, ze żona nie powinna go znaleźć) Z ewentualnym czyszczeniem nie ma więc problemu
Źródło: apisto.pl/fa/viewtopic.php?t=3026



Temat: Czar wspomnień!
Tak mnie naszło, w to niedzielne popołudnie. Nie wiem czy to nastrój za oknem, czy też zacząłem się starzeć, w każdym bądź razie tknęło mnie na wspomnienia. Przekopałem albumy domowe i natrafiłem na kilka zdjęć, od których wszystko się zaczęło (jeśli chodzi o moje zapędy do tematyki tego forum). Jak już je odkopałem pomyślałem sobie, że podzielę się z Wami wiedzą jaka była moja "pierwsza" (budka ), a konkretnie to nie moja, tylko moich rodziców.
Zdjęcia są z roku 1995-1996. Po zrobionym przez nas remoncie na zewnątrz.
Budka Niewiadówka z 1976r. kupiona przez nas w roku 1995r., zwana przeze mnie "akwarium" bo nie otwierały się w niej okna (jedynie otwierane były dach i drzwi).
Dla czego podkreśliłem o tym, że na zewnątrz, a no dlatego, że w przyczepie tej zawsze mieliśmy słoik butaprenu (fani Niewiadówek, na pewno będą wiedzieć po co), a dla niewtajemniczonych przybliżę problem.
Bo podsufitka, na tzw. łeb leciała - to tak skrótowo
Pierwszą "drogę" odbyliśmy z nią, ciągnąc ją za "maluchem" (Fiat 126p), na całe szczęście, tylko z Janek do Warszawy (jakieś 25km do miejsca garażowania), ale i tak pozostawiło to we mnie niezatarte wspomnienia.
Przedsionka to ona (w naszym komplecie) nie miała, ale za to była samoróbka (wykonana przez poprzedniego właściciela) zasilania na 12V. W tym (widocznym na zdjęciu) dodatkowym kufrze, na dyszlu znajdował się akumulator samochodowy, zasilający lampkę oświetleniową w środku, celem ładowania w/w akumulatora pobierało to prąd z wtyku przeznaczonego dla światła przeciwmgielnego lub prostownika. W małym schowku z przodu znajdował się natomiast przedłużacz do podłączenia prądu 220V (to był chyba standard).
Pokrowce i zasłonki uszyła moja mama.
Dobra,ale bez zbędnego rozpisywania, przejdźmy do zdjęć:
Źródło: forum.karawaning.pl/viewtopic.php?t=4065


Temat: Zainteresowania - czy i jak rozwijać.
Żabol śpi, wróciłam.

Z praktycznych działań polecam zbieranie owadów. najlepsze są dwa sposoby:

- kasarek - siatka taka, jak na ryby, tylko najlepiej z litego materiału, bez oczek. Jak ktoś chce mieć sprzęt super-hiper, to może zrobić tak, że odcina koniec kasarka i robi woreczki, które na tym końcu doczepia się na guziki. Wtedy po iluś tam machnięciach po okoicznej roślinności, kiedy woreczek się napełni, można go odczepic, przewiązać nitką i umocowac następny. Na jednej wyprawie zbieraliśmy w ten sposób do kilkunastu woreczków.

- pułapki żywołowne - najlepsze z kubeczków jednorazowych. Wkopuje się toto w ziemię, najlepiej na noc, a potem sprawdza, co wpadło. Istnieje tez odmiana "martwołowna", ale dla dziecka nie polecam.

Wszystko żywe, co złapane, należy zabrać - niekoniecnzie do domu - i obejrzeć starannie. Warto by było w tym celu zaopatrzyć się w porcję stosownych naczynek - mogą być małe słoiczki, chociaż najlepsze są szalki Petriego, szklane, bo można tam robala zamknąć i długo mu się przyglądać.

Złapane robale można oczywiście identyfikować z atlasem i to jest podstawa. Poza tym warto robić próby rysowania albo opisywania. Jesli macie aparat fotograficzny z opcją dużego zooma albo makro, spróbujcie robić zdjęcia. To bardzo trudne, ale daje mnóstwo satysfakcji

Co do hodowania w domu, to oczywiście są rozmaite robale typu świerszcze czy pająki, ale nie każdy kocha takie cuda pod własnym dachem. Najlepsze wydają mi się owady wodne. Jeśli brutalnośc przyrody Was nie przeraża, warto wiosną-latem założyć małe akwarium i postarać się np. o larwę ważki albo o pająka topika. Materiał do obserwacji jest obłędny, tyle że to drapieżniki, więc trzeba je karmić np. małymi rybkami. Ale jest na co patrzeć. Jeszcze chruściki są fajne, ale trudniejsze w hodowli. W razie czego, gdybyście decydowali się na takie przedsięwzięcie, mogę wycyganić od fachowców konkretne instrukcje.

Jeśli nikła mobilnośc mi na to pozwoli, spróbuję odnowić kontakty z owadziarzami i dowiedzieć się, kto u Was z takic maniaków jest dostępny.

Aha, jeszcze jedno mi do głowy przyszło. Wiem, że do celów edukacyjno-naukowych dawało się kiedyś zdobyć "domowe" mrowiska, takie bez królowej. W liceum spędzałam nad nimi całe godziny. Nie mam zielonego pojęcia, skąd się to brało, ale ludzie u nas w instytucie hodują mrówki, więc zapytam. Nie wymaga to wielkiego wysiłku w utrzymaniu i po domu się nie rozłazi (to są takie wielkie, czerwone leśne mrówy z reguły), a dziecko macie uziemione na długo.

Chwilowo nie pracuję, więc siłą rzeczy kontakty z ludźmi mam ograniczone, ale nasi etolodzy to miłe ludzie są, zapytam mailowo.
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=19509